A A A

Nasze ryby

Boleń, zwany niekiedy przez wędkarzy ,,rapą", jest jedną z największych ryb z rodziny karpiowatych; średnio osiąga długość 60-80 cm i ciężar 2-4 kg, ale zdarzają się i 10-kilogramowe okazy. Ciało ma wydłużone, niskie, bocznie spłaszczone. Grzbiet stalowosreb-rzysty, boki jaśniejsze, brzuch biało-srebrzysty, płetwy piersiowe i brzuszne lekko zaczerwienione. Żyje przeważnie samotnie w dużych potokach, rzekach i w zatokach morskich, nie stanowi więcej, jak 2-5% poławianych ryb. Tarło odbywa w kietniu lub maju, w nurcie wody o dnie żwirowatym. Do 2 roku życia odżywia się drobną fauną wodną; później staje się typowym drapieżnikiem, którego pokarm stanowią ryby (najczęściej ukleje), a czasami nawet żaby. Wielkość połykanej ofiary nie przekracza zazwyczaj 1/2 długości ciała drapieżnika. Boleń jest rybą całego wędkarskiego sezonu. Wiosną, kiedy stan wody w rzekach podwyższa się i występuje znaczne zmętnienie nurtu - rybę tę, żerującą wtedy głębiej, o wiele łatwiej jest łowić niż latem, kiedy poluje w wodzie bardziej przeźroczystej i tuż pod powierzchnią. Niektórzy wędka- rze nazywają bolenia „rybą-cieniem", gdyż drapieżnik potrafi znienacka pojawić się kilka metrów od naszego stanowiska, wzbić w górę fontannę wody i niczym srebrna torpeda odpłynąć równie niespodziewanie. Drapież­niki zresztą, w pogoni za stadami uklei, dosłownie z godziny na godzinę zmieniają miejsce swego pobytu. Najczęściej spotkać je można w pobliżu dopływów, mostów, jazów i w rzecznych zakolach. Ich obecność zdradza czasem widoczna z daleka fontanna - to boleń tak szybko atakuje ryby, że w gwałtownych zwrotach wzbija wodę w powietrze swoim silnym ogonem. Niektórzy wędkarze uważają, że potężnymi uderzeniami ogona drapieżnik głuszy rybi drobiazg - moim zdaniem pogląd ten nie jest niczym uzasadniony. Najwięcej boleni udawało mi się łowić we wrześniu, w cieplejsze dni o zmiennym zachmurzeniu, w godzinach rannych lub przed wieczorem. Najpopularniejszą wśród wędkarzy (i najbardziej sportową) metodą poło­wu boleni jest spinning. Błystkę (zarówno wirową, jak i wahadłową) prowa­dzimy dość szybko. Radzę jednak sninningować z łodzi, gdyż ryby przebywa- ją najczęściej w pobliżu brzegów i odpływają w stronę nurtu dostrzegłszy sylwetkę zbliżającego się wędkarza. Błystek nie radzę uzbrajać ciężarkami, lecz dobierać przynęty z odpowied­nio ciężkim korpusem, gdyż drapieżnik może zaatakować ciężarek zamiast błystki. (Niektórzy wędkarze używający jednak ciężarka dozbrajają go dodatkową kotwiczką.) Błystkę można zastąpić ciężarkiem z kotwiczką w formie gruszki, który łatwo wyrzucić na dużą odległość, a „gruszka" zostawia ponadto za sobą bąble z powietrza i wody imitujące stado uklei. Waga ołowianego ciężarka 10-15 g. Rzuty spinningiem im dalsze, tym lepsze. Powinny jednak być na tyle celne, by przynęta padała około 5 m od przypuszczalnego stanowiska ryby. Wiosną błystkę prowadzimy głębiej, latem i wczesną jesienią - blisko powierzchni wody. „Rapa" uderza na przynętę najczęściej bardzo ostro, a po zacięciu rzuca się natychmiast do ucieczki. Pozwalamy rybie „poszaleć" na napiętej żyłce i dopiero kiedy wykaże wyraźne oznaki zmęczenia - podprowadzamy ją do brzegu kręcąc równomiernie korbką kołowrotka. Zdarza się, że w ostatniej fazie holowania, na widok wędkarza, drapieżnik zbiera ostatek sił i rzuca się do jeszcze jednej rozpaczliwej ucieczki. Niedocenienie takiej możliwości kończy się często zerwaniem ryby. Dobre wyniki daje łowienie bolenia na sztuczną muchę. Jeśli jest to możliwe, używamy niezbyt dużych „suchych" much. Jeśli ryby żerują pośród zmiennego prądu - najlepsza jest „mokra" mucha rzucona w poprzek nurtu. Boleń chwyta muchę albo gwałtownie, z „pluskiem", albo dość ostrożnie -wtedy branie zauważamy po niewielkich kołach rozchodzących się na po­wierzchni wody. Zacinamy zdecydowanie. Najlepszym okresem połowu boleni na sztuczną muchę jest druga połowa maja i czerwiec, ale przy obniżonym stanie wody dobrze biorą w zasadzie przez cały sezon. Najczęściej żerują cały dzień.