A A A

Na łowisku

Wybór łowiska Każdy wędkarz systematycznie łowiący ryby ma często swoje sprawdzone, ulubione łowiska. Ale jak wybrać takie łowisko w nieznanym akwenie? Nie ma na to sposobu uniwersalnego. Czasami wystarczy chwila pogawędki nad wodą z miejscowymi wędkarzami lub rybakami. Ale bardzo często łowisko trzeba po prostu znaleźć samemu. Niektórzy twierdzą, że owo „szukanie" to równie duża przyjemność, jak późniejsze łowienie. Inaczej oczywiście szukamy dobrego łowiska w jeziorze, a nieco inaczej w rzece. Kiedy wybieram się na kilkanaście dni nad nieznane mi jezioro wiem, że będę chciał łowić różne ryby różnymi metodami połowu. Powinienem zatem możliwie dobrze poznać cały zbiornik. Możliwość taką stwarza jedynie mapa batymetryczna, którą staram się wypożyczyć z gospodarstwa rybackiego, a jeśli jest to niemożliwe - wykonuję sam (zob. s. 174. Podwodna mapa). Mapa taka pozwala precyzyjnie trafić na podwodny stok, górkę czy głębię; daje obraz roślinności, a ryby mają przecież swoje ulubione rośliny. Dlatego w poradniku zamieściłem również rozdział poświęcony roślinom wodnym. A więc łowisko pod kątem występowania na nim różnych gatunków roślin i związki: poszczególne gatunki roślin - gatunki ryb. Jeśli w pasie przybrzeżnym lub przy wypłyceniu w głębi rzeki czy jeziora rośnie gęsto pałka szerokolistna i sitowie, a trzcina jest rzadka - woda taka zazwyczaj nie obfituje w ryby i nigdy nie lokalizuję tam wędkarskiego łowiska. Płoć chętnie przebywa wśród moczarki kanadyjskiej, rdestnic i strzałki wodnej. Jeśli na łowisku jest dużo liści pływających grzybienia białego i grążela żółtego, a pod wodą krzewi się osoka aloesowata i rdestnica kędzierzawa -próbuję zarzucać wędkę na lina. Karpie spotykałem często wśród porybinu jeziornego i manny. Okonie lubią trzcinę pospolitą, grążel żółty, grzybień biały, wywłócznik kłosowy i porybin jeziorny. Szczupak chętnie przebywa wśród trzciny pospolitej, grążela żółtego, grzybienia białego, rdestnicy połyskującej i rogatków. Leszcz lubi szczególnie rdestnicę kędzierzawą i rdestnicę przeszytą. Oczywiście „wskaźniki roślinne", mogące pomóc w doborze łowiska po­szczególnych ryb, odnoszą się do wód stojących, a w rzekach - tylko do głębokich zatok, rozległych zakoli i rzecznych łach, gdzie flora i fauna rozwija' się podobnie jak w wodach stojących. - Niektórzy wędkarze - przed wybraniem łowiska - bacznie obserwują wodę przed wschodem słońca, później - kilka razy w ciągu dnia, wreszcie - tuż po zachodzie słońca. Tuż przed wschodem i tuż po zachodzie słońca dobrze można obserwować leszcze. Rano ryby podążają na żerowiska, a ich obecność zdradzają bąbelki pojawiające się na powierzchni wody - to gaz błotny uwolniony z dna zbiornika w trakcie „rycia" mułu przez ryby. Przed zmierzchem leszcze lubią się spławiać - wynurzają się z wody i natychmiast nurkują, pozostawiając na powierzchni rozchodzące się kręgi. W ogóle tuż po zachodzie słońca dobre łowisko zaczyna „żyć": spławia się biała ryba, drapieżniki atakują drobnicę, która wyskakuje ponad powierzchnię i srebrzy się w blasku zachodzącego słońca. Pomijając już niewątpliwą „wędkarską opłacalność" obserwacji łowiska, ma ona ogromny walor poznawczy, walor obcowania z przyrodą i ciszą. Wspaniale wtedy się wypoczywa. W zimowe wieczory najchętniej właśnie wspominam godziny samotnie spędzone na obserwacji łowiska. Intensywność żerowania ryb oceniam niekiedy po kolorze i zapachu wody. Intensywny zielony kolor zwiastuje zakwit wody spowodowany bujnym rozwojem glonów - zielenic. Ryby wtedy źle żerują, a łowiąc je trzeba często zmieniać głębokość, gdyż nawet gatunki denne spotkać możemy bliżej powierzchni. Ryby biorą również źle, jeśli woda ma bagienny zapach. Dużą wagę przywiązuję do przezroczystości wody - jeśli jest przeźroczys­ta, używam dłuższych wędzisk lub wędzisk z przelotkami, pozwalających na odpowiednio dalekie wyrzucenie przynęty. Zanęty barwię wtedy na ciem­niejsze kolory: zielony, ciemnoczerwony, ciemnoniebieski. W wodach lekko zmętnionych ryby trzymają się bliżej brzegu, wędzisko może więc być znacznie krótsze, a przynęty powinny mieć kolory jasne - żółte, pomarań­czowe, jasnoczerwone... Przed wyruszeniem na wędkarską wyprawę staram się czytać prognozę pogody w lokalnej prasie lub słucham lokalnej rozgłośni radiowej. Prognozę dla poszczególnych regionów kraju podaje również prasa centralna. Jeśli latem zapowiadana jest słoneczna pogoda, ryby łowię tylko przed i po zachodzie słońca. W ciągu dnia dobrze mogą brać jedynie wzdręgi (krasno-pióry). Przez cały dzień biała ryba nieźle bierze przy ciągłym jasnym zachmurzeniu nieba i lekkim zachodnim wietrze, Słabo żeruje natomiast, jeśli wieją wschodnie wiatry i gdy nadejdzie gwałtowne ochłodzenie. W cza­sie silnego wiatru najlepsze są łowiska leżące przy brzegach zawietrznych, gdyż ryby unikają wody silnie sfalowanej. Jeśli w obrębie wybranego łowiska z wody wystają pale, gałęzie czy kamienie - pierwsze rzuty zestawu wędkowego kieruję właśnie tam, gdyż ryby lubią trzymać się w pobliżu różnego rodzaju podwodnych zawad. Wędkarz powinien przywiązywać dużą wagę do precyzyjnego wymierze­nia głębokości łowiska zarówno w rzece, jak i jeziorze. Mierzenie głębokości rozpoczynam 1 m od brzegu lub łodzi i prowadzę co 1 m w linii prostopadłej, kończąc na najdalszym punkcie zasięgu wędkowania. Niezależnie od tego mierzę grunt już wyrywkowo: w poszczególnych pasach łowienia - w jeziorze na długości 5 m, w rzece nawet 15 m. W rzekach, oprócz pomiaru głębokości, ważne jest ustalenie szybkości, charakteru i kierunku nurtu.